Translate

środa, 30 października 2013

Black and white.

Jestem spóźniona, ale najpierw byłam w Kletnie, teraz się rozchorowałam lecz nie zapomniałam o Was i postanowiłam swoimi ostatkami sił coś tam przerobić.
Pewnie nie zdziwi Was to, że jest to znów koszula- ale tym razem damska. Mam jeszcze kilka takich w zanadrzu, lecz aby Was nie znudzić postaram się zrobić coś innego następnym razem żeby mój blog nie robił sie monotonny (choć mam nadzieję, że się taki nie jest i nie będzie :))
Teraz zobaczcie co znów dla Was przygotowałam!

 Normalnie takiego zdjęcia bym nie dodawała, ale chciałam Wam pokazać, że tym razem nie skracałam, bo postanowiłam, że będę to nosiła...

... o własnie tak.

Gdzie jak gdzie, ale w oczach najbardziej widać moje zmęczenie.

Dzisiaj notka szybka, trochę bez ładu i składu za co przepraszam.

niedziela, 20 października 2013

Przeróbka męskiej koszuli+ wywiad na konkurs z moją osobą.

Czy można z męskiego ubrania zrobić damskie? Pewnie, że tak. Potrzeba tylko trochę czasu i opanowania. Moją koszulę znalazłam w lumpeksie (jak zawsze) w dziale męskim. Szukałam czegoś w takim kolorze "wojskowym", oczywiście nic moro nie udało mi się zdobyć.
W pewnym momencie miałam ochotę rzucić nią, ale taki świetny kolor miał by się zmarnować? W życiu! Tak więc po odpruciu rękawów, zmniejszeniu ich i całej koszuli postanowiłam, że pracę rozłożę sobie tak, abym nie straciła dużo nerwów, ale czy się udało? Jestem zadowolona, wiem że nie jest idealnie, ale uważam, że i tak dobrze, porównując rozmiar jaki był, a jaki jest teraz.





Patrząc na efekt końcowy mojego szycia, czegoś tej koszuli brakowało, a że nie było tutaj już dawno nic ćwiekowane, a ćwieki miałam dostępne, postanowiłam je wykorzystać.




I na koniec wywiad. Razem z koleżankami będziemy tworzyć prezentacje konkursową pt."Mój talent" na temat mojego bloga i mojego talentu ( bo się okazuje, że chyba go mam) iiiii jedna z nas wpadła na pomysł by zrobić ze mną wywiad, także w sobotę wzięłyśmy się do pracy i proszę bardzo:


video

















sobota, 12 października 2013

Lumpeksowe skarby.

Dzisiaj postanowiłam dać coś innego, czyli lumpeksy part 1943928478. Ostatnio tak jak pisałam wybrałam się do lumpeksu, który znajduje się na Osiedlu Kaufhaus.
Do tego sklepu lubię wracać bardzo często, może nie ma tam tak dużego wyboru jak na Szczęść Boże, ale idzie znaleźć naprawdę wspaniałe rzeczy. Pokażę Wam co mi udało się upolować:

1. Koszula o ciekawym wzorze, jednak nie pojawi się już raczej na blogu, gdyż przeróbka mi nie wyszła- za krótką ją zrobiłam i wygląda nie za dobrze, ale zobaczy się jeszcze.

2. Koszula w paski, które ostatnio pojawiają się na różnego rodzaju marynarkach i legginas (na które poluję). Będzie jej mała przeróbka.

3. Marynarko/koszula, która została oddana mamie (nie z własnej woli, ale co zrobić ;d)
 W poniedziałek znów do lumpeksu tym razem na Szczęść Boże i może na dworzec. Liczę na coś w moro (szukam, szukam i znaleźć nie potrafię). Także w przyszłym tygodniu będzie nowa przeróbka :)


piątek, 4 października 2013

Maksymalne pomniejszanie marynarki!

Znów marynarka, nie potrafię się powstrzymać, ale spokojnie to już chyba przedostatnia :D
Za to siedziałam na tym uwaga......... 5 godzin + robiłam to 2 razy, ponieważ za pierwszym nie wyszła. Pod koniec, mój kręgosłup krzyczał z bólu, a ja myślałam, że wszystkim rzucę w kąt i koniec. Ale jak tak patrzyłam na tą marynarkę to sobie myślałam "nie no, muszę ją dokończyć" i po paru pięknych, bolesnych godzinach skończyłam i jestem bardzo zadowolona, bo pierwszy raz rękawy wyszły IDEALNIE.

Zapięta mi się nie podoba, ale w dla mnie to nie problem, bo i tak zawsze marynarki noszę odpięte.
I jeszcze sie zmarszczyła na dole co wygląda jakby była krzywo uszyta ;_;
WIĘC PRZEWIŃCIE KAWAŁEK W DÓŁ :D

No, odtąd możecie już spokojnie oglądać :D




A jutro od rana zwiedzam lumpeksy najpierw na Kaufhaus, a później Szczęść Boże i może wpadnę do tego na dworcu, jak starczy czasu :D
Ale spokojnie marynarek nie będzie, no chyba żeby...

środa, 2 października 2013

Fotorelacja z warsztatów.

Dzisiaj jak wcześniej pisałam na blogu, miały odbyć się moje pierwsze warsztaty- i odbyły się. Nie było tłumów, ale może to i dobrze. Było 8 osób i mieliśmy kupe śmiechu :D
Ja osobiście byłam trochę poddenerwowana i przez cały dzisiejszy dzień zakładałam się z różnymi osobami, 
ile osób przyjdzie (wszyscy zakładali, że będzie mniej, więc jest dobrze)
Obiecałam fotorelacje i słowa dotrzymuje:






Pracowali cudnie, to muszę przyznać.




Oczywiście nie mogło zabraknąć popularnego ostatnimi czasy YOLO.




























Oczywiście ja musiałam mieć coś w temacie bloga, więc pojawił się na mojej koszulce napis "Agnes"

A teraz przedstawiam Wam efekt końcowy niektórych moich uczniów :D





 Dumna jestem :D
Następna koszulkowa akcja gdzieś chyba w grudniu, zobaczymy czy wypali :)
POZDRAWIAM!