Translate

sobota, 27 lipca 2013

Przeróbka, czyli jak z marynarki XXL, zrobiłam S.

Matko, jak ja kocham wakacje, szczególnie czas spędzony na Frynie.
W poniedziałek znów wybywam, mam nadzieję, że ponownie spotkamy naszych superextra kolegów :D
Ale przejdźmy do rzeczy.
Strasznie w lumpeksie w Zabrzu podobają mi się żakiety, marynarki. Ta (i inna różowa, ale zbyt ciężka i za dużo by mnie kosztowała), szczególnie rzuciła mi się w oczy, pewnie dlatego, że ma taki, a nie inny wzór.
A jeśli coś od razu zwraca moją uwagę to muszę to wziąć ;d

Ekhm, no to ten. Okropność..



Na samym początku odprułam rękawy, co trochę zajęło, zważając na rozmiar..

Tyle nerwów to chyba w życiu nie przeżyłam. Zwężanie dosłownie CAŁEJ marynarki zajęło mi cały dzień, a przyszywanie rękawów... byłam bliska załamania nerwowego..

No, ale efekt jest bardzo zadowalający (czego dokładnie nie widać na zdjęciu, które nie oddają całego uroku tej marynarki :c)



Na jasień będzie jak znalazł.
Pozdrawiam!


4 komentarze:

  1. Cudo też chce taką z niecierpliwością czekam nn . :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurde, TY to masz talent : * . Maciek .

    OdpowiedzUsuń
  3. Woow jestes normalnie mistrzynia przerobek ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, niesamowity efekt, aż nie można się napatrzeć! :))

    OdpowiedzUsuń

*Proszę o komentarze z zachowaniem pełnej kultury- szanujmy się wzajemnie.
*Jeśli chcesz, w komentarzu zostaw również link do swojego bloga, a postaram się zajrzeć.
:))