Translate

czwartek, 16 maja 2013

Bruksela.


Jestem, po 3 ciężkich dniach, które dały w kość. Pomimo, że Bruksela piękna, cieszę się, że już jestem w Polsce.
Dzisiaj ponudzę Was trochę Brukselą.
W poniedziałek o 18 był wyjazd. Dziwię się, że wyjechaliśmy w miarę punktualnie. Mieliśmy jechać 12 godzin, ale jechaliśmy 16. Krajobrazy wciąż takie same: pola, pola, las, pola. Co 4 godziny postoje. Wszystko w bardzo szybkim tempie, ale wiedziałam, że to będzie wycieczka "gonitwa", jak zawsze.
Gdy przecisnęliśmy się przez brukselskie kroki, zaczęło się zwiedzanie przez cały dzie.







Wszędzie coś budują, kopią, remontują- jak w Polsce :)














Belgia to kraj czekolady i wielu innych słodyczy, więc w każdym centrum handlowym co drugi sklep ma coś czekoladowego.


Häagen-Dazs, jedne z najlepszy lodów. Znam je z programy Słodki Biznes, gdzie własnie dla tej firmy był robiony tort ;d





Sikający chłopiec, wielka atrakcja ( dziwne, no ale co poradzić xd). Każdy turysta robił sobie przy nim zdjęcie.





W "wiązaniach" atomów, można było chodzić. Były tam też ruchome schody. Ogólnie bardzo ciekawie.





Jutro i w sobotę niestety do szkoły, nie wiem kiedy tak porządnie wypocznę. Chyba dopiero na wakacjach.

Pozdrawiam!

piątek, 10 maja 2013

Farbowanie spodenek po raz pierwszy.

Nie mam o dziwo na nic czasu, a siedzę w domu, ale udało mi się coś przygotować. Pierwszy raz farbowałam spodenki barwnikami, które kupiłam bardzo, bardzo dawno temu. Zdecydowałam się na różowy i niebieski, bo widziałam wiele takich na youtube i innych stronach, wiec na mój debiut zdecydowałam się na coś własnie takiego.
A teraz standard:
Najpierw skróciłam rybaczki do długości szortów.




Tak wyszły.
Teraz zgodnie z instrukcją na moim barwniku, trzeba było wyprane spodenki włożyć do gorącej wody na 15 minut.


Następnie nalałam 2l wody, wsypałam cały barwnik i dolałam następne 2l oraz wsypałam garść soli.

Żeby było wygodniej, całe spodenki przypięłam na wieszak.

I włożyłam do barwnika. Podgrzewałam do temperatury wrzenia. Następnie wyłączyłam i czekałam do całkowitego wystygnięcia.


Spodenki przypięte do góry nogami włożyłam tym razem do niebieskiego barwnika (powtarzałam wszystkie te same czynności co z barwnikiem różowym).

Po wyciągnięciu kilka razy (w moim przypadku 3) wyprałam je ręcznie w zimnej wodzie dodając do ostatniego prania kilka łyżek octu.
Tak prezentowały się zaraz po wypraniu (niewysuszone):


A tak po wyschnięciu (na żywo kolory są trochę żywsze).


Oczywiście u mnie żadnej nowości nie ma, znów zdecydowałam się na podziurawienie i ćwiekowanie (tym razem złote piramidki ;d)


  Ja z efektu jestem bardzo zadowolona.

Podsumowując:


A teraz....
OGŁOSZENIE!
W związku  moim wyjazdem do Brukseli w terminie 13-16.05.2013, dzisiejsza notka jest na razie ostatnią. Po powrocie postaram się jak najszybciej coś opublikować.

Pozdrawiam!



wtorek, 7 maja 2013

Azteckie spodenki DIY.

To już moje drugie DIY spodenek, szaleństwo. A że znajduje stare spodnie to aż żal ich nie wykorzystać. Pomagała mi przy nich Kasia (żeby nie było, że sama je robiłam), bo inaczej robiłabym je dobre kilka godzin.
Zaczynajmy.
Na początku skróciłam spodnie jeansowe, bo jako długie w ogóle mi się nie podobały.





Po skróceniu:


Następnie zanurzyłam połowę do wybielacza i czekałam jakieś 30/45 minut.


A oto efekt:



Musiałam narysować W MIARĘ proste linie, bo z moim okiem to wyszły by szlaczki.


No i malujemy.




Uznałam, że z ćwiekami będzie wyglądać lepiej :D



I całokształt.


Podsumowując:


Pozdrawiam!